Studia i rodzicielstwo – czy da się to pogodzić?

2015-07-30
Studia i rodzicielstwo – czy da się to pogodzić?

Studia ani nie wykluczają rodzicielstwa, ani z nim nie kolidują. Połączenie jednego i drugiego to po prostu duże wyzwanie, któremu jednak da się sprostać. Tak powinniśmy myśleć i tak powinno być.

Ale wielu młodych Polaków, którzy chcą założyć rodzinę podczas studiów, ma wątpliwości – czy dadzą radę finansowo oraz psychicznie, czy starczy im czasu na produktywną naukę? Jak potraktują ich wymagający wykładowcy? Odpowiedzią może być zapoczątkowany niedawno program „Maluch na uczelni”.

Dla wielu studentów, także tych dziennych, decyzja o urodzeniu dziecka to świadomy i planowany ruch. Większość młodych odkłada co prawda ten moment przynajmniej do czasu ukończenia studiów i znalezienia stałej pracy, ale liczna grupa osób chce założyć rodzinę już w wieku dwudziestu kilku lat, jeszcze przed zdobyciem dyplomu uczelni wyższej. Z biologicznego punktu widzenia to przecież najbardziej optymalny wiek dla kobiety na urodzenie pierwszego dziecka. Granice wiekowe dla zakładania rodziny przesunęły się natomiast o kilka lat do przodu ze względów społeczno-gospodarczych. Obecnie mediana wieku, w którym pojawia się pierworodny, to 27 lat. Jako społeczeństwu powinno nam zależeć na tym, by granice te z powrotem obniżyć. Co za tym idzie, także środowiska oraz władze akademickie powinny być otwarte na studentów-rodziców i wspierać ich do tego stopnia, aby mogli pogodzić zajmowanie się dzieckiem ze studiowaniem.

W praktyce bywa z tym, niestety, różnie. Wykładowcy nie zawsze patrzą przychylnie na młodych rodziców, a ci często mają trudności z zorganizowaniem zastępczej opieki dla swoich dzieci, co pozwoliłoby im na swobodne uczęszczanie na zajęcia. Sygnały na temat tej nieciekawej sytuacji odebrało w zeszłym roku Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Efektem jest utworzenie wraz z resortem Pracy i Polityki Społecznej programu „Maluch na uczelni”. Upoważnił on uczelnie wyższe, zarówno publiczne, jaki prywatne, do ubiegania się o dofinansowanie na prowadzenie żłobków i miejsc opieki dla najmłodszych przy uczelniach. Z dofinansowań skorzystały 43 polskie uczelnie, co do końca roku poskutkuje powstaniem ponad 1,4 tys. nowych miejsc opieki.

Twórcy programu, za pośrednictwem „Podręcznika Dobrych Praktyk”, zwracają się również do wykładowców oraz przedstawicieli władz uczelnianych, aby ci na co dzień ułatwiali swoim studentom pogodzenie ról rodzica i żaka. Dobrą praktyką będzie więc zapewnienie młodym rodzicom bezpłatnej pomocy psychologicznej, umożliwienie im zaliczenia egzaminu w osobnym terminie czy przedłużenie terminu obrony pracy dyplomowej. Beneficjentami programu mają być też doktoranci, którzy w równym stopniu potrzebują zmian ułatwiających pogodzenie rodzicielstwa z pracą naukową.

W podręczniku czytamy: „Tym, co dokucza studiującym rodzicom najbardziej, jest poczucie osamotnienia, konieczność ciągłej walki, lawirowania między paragrafami regulaminów a uznaniowymi decyzjami pracowników administracji i wykładowców”. Autorzy zwracają też uwagę na stereotypizację, jaka dotyka na uczelni głównie młode matki i studentki w ciąży. Są one często uważane za osoby, które liczą na litość prowadzących zajęcia i wykorzystują swoją sytuację do uzyskiwania ocen po linii najmniejszego oporu.

Twórcy programu dążą do tego, aby wyeliminować te i inne istniejące bariery. „To realne wyrównywanie szans oznacza przede wszystkim konieczność zmian w rozwiązaniach organizacyjno-administracyjnych związanych z przebiegiem studiów oraz wprowadzenia zmian infrastrukturalnych na uczelniach” – czytamy w Poradniku.

Istotne jest także zapoczątkowanie trwałych zmian w mentalnym ustosunkowaniu do studiujących rodziców. Obydwa ministerstwa nawołują do tego, by uczelnie stawały się miejscami przyjaznymi rodzinie. Studenci bowiem, zarówno matki, jak i ojcowie, narzekają najczęściej na brak zrozumienia ze strony wykładowców i władz akademickich. Dlatego częściej niż pomocy finansowej oczekują od uczelni bardziej indywidualnego podejścia i możliwości elastycznego studiowania.


Elżbieta Gwóźdź

 



Komentarze