Rozsądne karmienie dziecka: obiady ze słoiczka

2016-09-03
Rozsądne karmienie dziecka: obiady ze słoiczka

Dania ze słoiczków budzą wątpliwości rodziców szczególnie przy pierwszym dziecku, kiedy nie mają oni jeszcze dużego doświadczenia w karmieniu. Trudno jest im uwierzyć, że gotowy produkt z półki sklepowej może być pełnowartościowy.

Tymczasem dania w tej formie są dla maluchów bezpieczne, a czasem nawet zdrowsze, niż domowe obiadki.

Zupka ze sklepu lepsza od domowej

Podstawowa obawa, która każe rodzicom z nieufnością patrzeć na słoikowe przeciery i kaszki, bierze się z zasadniczej cechy tych produktów – to gotowce. A wiadomo przecież, że każdy, kto dba o zdrowie, jedzenia z puszek i słoików unika. Ciągle słyszymy, że jest ono mocno przetworzone, bezwartościowe, wypchane konserwantami i szkodliwe. Dlaczego mielibyśmy inaczej myśleć o podobnych produktach dla maluchów? Przy nich sygnał alarmowy powinien rozbrzmieć w naszych głowach jeszcze głośniej.

Okazuje się jednak, że karmienie niemowląt daniami ze słoików to całkiem rozsądna i skuteczna próba zapewnienia im najlepszej jakości składników odżywczych. Zaskoczeni?

Jeśli tak, sięgnijmy na próbę po pierwszą lepszą zupkę przecierową, znalezioną w markecie, na stoisku z produktami dla dzieci. Na liście składników nie znajdziemy konserwantów, sztucznych barwników, glutaminianu sodu, ani innych ulepszaczy smaku. Znajdziemy za to zapewnienie producenta, że dany produkt powstał z surowców ekologicznych, będących pod stałym nadzorem instytucji unijnych i niezależnych jednostek kontrolujących jakość upraw oraz hodowli. Nie ma powodów, aby temu nie wierzyć. Normy unijne, określające standardy jakości produktów dla dzieci są tutaj bardzo wyśrubowane. Dlatego produkcje potraw dla najmłodszych poddaje się rygorystycznym kontrolom.

Zamiast konserwantów, pasteryzacja i sterylizacja

Gotowe dania dla niemowląt rzeczywiście nie zawierają sztucznych konserwantów. Dodaje się do nich jedynie witaminę C, która utrwala produkt, a ponadto uzupełnia straty witaminowe poniesione podczas obróbki termicznej składników. Kaszki i obiadki ze słoików mają długi okres ważności, ponieważ zamyka się je próżniowo, a dodatkowo sterylizuje lub pasteryzuje. Nieotwarte można przechowywać w ciemnym i chłodnym miejscu nawet przez kilka miesięcy. Otwarty i nieskonsumowany obiadek wkładamy z kolei do lodówki i dajemy dziecku do zjedzenia w ciągu maksimum 48 godzin.

Niezaprzeczalną zaletą karmienia malucha obiadkami ze słoików jest oszczędność czasu. Porcję potrawy wystarczy podgrzać w kąpieli wodnej lub w mikrofalówce, i gotowe. Ale na wygodzie korzyści się nie kończą. Nad gotowym jedzeniem dla dzieci czuwa sztab dietetyków, którzy dbają o to, by było ono dostosowane do potrzeb malców. Jego skład jest adekwatny do zapotrzebowania dzieci na wartości odżywcze, a porcje i konsystencja do wieku oraz apetytu. Wobec tego, karmienie dziecka wyłącznie domowym jedzeniem ma sens tylko wtedy, kiedy mamy dostęp do sprawdzonych produktów i wiemy, jak zbilansować posiłki.

Podawanie dań ze słoiczków

Najlepszym wyjściem będzie oczywiście łączenie obiadków słoikowych z domowym menu. Taki kompromis powinien zadowolić zarówno rodziców, jak i ich pociechy. Ugotowany samodzielnie ryż lub kaszkę możemy udekorować gotowym przecierem, a zmiksowaną potrawką warzywną wzbogacić ugotowane na parze mięso. Mus owocowy będzie pyszniejszy z jogurtem lub delikatnymi naleśnikami.

Asortyment słoiczkowy jest bardzo różnorodny pod względem smakowym. Znajdziemy w nim zarówno proste, kremowe zupki, jak i mięsne potrawki w bukiecie warzyw. Niektóre z propozycji zapowiadają się naprawdę smacznie (krem z dyni, spaghetti bolognese, lasagne, makaron z łososiem, jarzyny ze schabem, owoce z kremowym twarożkiem itd.). Gotowych produktów dla dzieci nie solimy, ani nie dosładzamy. Ich smak jest dla maluchów wystarczająco atrakcyjny, bo nie znają jeszcze aromatycznych przypraw i intensywnych potraw. Bardzo ważne jest natomiast sprawdzenie, czy dany produkt nadaje się do spożycia. Jeśli przy otwieraniu słoika, nie usłyszymy charakterystycznego kliknięcia, oznacza to, że jedzenie mogło się zepsuć.

 

Elżbieta Gwóźdź



Komentarze