Poród naturalny czy cesarskie cięcie – wybierzmy dobrze, czyli samodzielnie

2016-09-06
Poród naturalny czy cesarskie cięcie – wybierzmy dobrze, czyli samodzielnie

Decyzja o tym, jak umożliwimy potomkowi przyjście na świat, rzadko jest oczywista. Przyszłe mamy wahają się – zgromadzić siły na poród naturalny, a może jednak urodzić przez cesarskie cięcie? Wyboru nie ułatwiają żarliwe kłótnie, ciągle toczące się wokół tego zagadnienia.

O co tyle hałasu?

Z dyskusją na temat metody rodzenia często jest jak z rozmową o polityce – bardzo szybko może zakończyć się bezproduktywną kłótnią. Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy stronami w rozmowie są dwie matki o skrajnie różnych podejściach. Jedna uważa, że poród przez cesarskie cięcie to zwyrodnialstwo, a druga oburza się na samą sugestię rodzenia siłami natury. Która z nich ma rację? Żadna, bo jedna kobieta nie może narzucać drugiej własnego stylu myślenia o kwestii tak indywidualnej, jak poród.

Zacznijmy od tego, że w pewnych warunkach, matka nie ma całkowitej swobody decyzyjnej co do metody rodzenia. Cesarskie cięcie może okazać się bowiem jedyną możliwą drogą. Lekarz przeprowadza je wtedy, gdy dziecko jest nieprawidłowo ułożone lub ma słabe tętno, istnieje ryzyko odklejenia się łożyska czy też na naturalny poród nie pozwala zdrowie matki. Z porodu siłami natury może wykluczyć nas zbyt wysokie ciśnienie krwi, choroba kręgosłupa lub zmiany zwyrodnieniowe na siatkówce oka.

To sytuacje, w których tak zwana cesarka jest nieunikniona. Ciężarna może jednak zdecydować się na nią z własnej woli, nawet jeśli nie ma przeciwwskazań, aby rodziła naturalnie. Co przemawia za tym, żeby zignorować zagorzałe argumenty przeciwniczek cesarskiego cięcia i skorzystać z tego udogodnienia cywilizacyjnego?

 

Poród siłami natury? W praktyce rzadko ma miejsce

Prawdziwy poród naturalny odbywa się wtedy, kiedy nie dochodzi do ingerencji farmakologicznej ani mechanicznej. Jeśli chcemy dumnie opowiadać o tym, jak to rodziłyśmy siłami natury, na wzór naszych babć i prababć, zapomnijmy o znieczuleniu i innych metodach, ułatwiających przyjście dziecka na świat. Poród siłami natury to poród bez wspomagania. Nawet stymulowanie skurczów oksytocyną w początkowej fazie przekreśla stuprocentową naturalność narodzin. Co dopiero ewentualne nacinanie krocza czy przebijanie pęcherza.

Kobiety, które korzystały chociażby tylko ze znieczulenia, mogą mówić co najwyżej o porodzie drogami, nie siłami natury. Nie ma też gwarancji, że połóg ostatecznie i tak nie skończy się cesarskim cięciem. W końcu nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jak to wydarzenie będzie przebiegało. Dlatego coś, w czym upatrujemy cudu i mistycyzmu, może być zwyczajną, kilkunastogodzinną drogą przez mękę. Wiele kobiet twierdzi, że tylko naturalny poród buduje prawdziwą więź z noworodkiem, a świadomość i kontrola tego, co się dzieje, stanowią o wyjątkowości tych chwil. Warto jednak wziąć pod uwagę, że otępiający ból i ogromny stres zaburzają przytomność umysłu. Trudno mówić też o kontrolowaniu przebiegu porodu przez pacjentkę. A jeśli chodzi o podniosłość momentu narodzin, to w dość dużej sprzeczności z nią stoją wszechobecne ekskrementy i krew, nie mówiąc już o nastawieniu personelu szpitalnego do rodzącej. Niestety, w wielu szpitalach idea „rodzić po ludzku” to wciąż fikcja.

Wobec wszystkich tych czynników, nie powinno nas dziwić, dlaczego aż 30% kobiet w Polsce decyduje się na cesarkę na życzenie. A jednak matki rodzące tą metodą są często posądzane o lenistwo i wygodnictwo. Zwolenniczki naturalnego sposobu przekonują poza tym, że cesarka, jako zabieg chirurgiczny, jest niebezpieczna i wiąże się z bolesną rekonwalescencją.

 

Cesarskie cięcie – bezpieczne czy nie?

Przypomnijmy, że cesarkę wykonuje się w większości przypadków właśnie po to, by zwiększyć bezpieczeństwo matki i dziecka, gdy jest ono zagrożone. Nieadekwatnie jest posiłkować się faktem, iż śmiertelność jest większa w przypadku cięcia. Statystki podają takie dane, gdyż interwencję chirurgiczną przeprowadza się zazwyczaj wtedy, kiedy doszło już do zagrażających życiu komplikacji. Co zaś tyczy się bolesnej rekonwalescencji – tu ciężarna powinna sama zdecydować, z jakim bólem woli się zmierzyć – porodowym czy pooperacyjnym. Jak jedna, tak i druga forma porodu wiąże się też z niekorzystnymi zmianami w obrębie układu rozrodczego. Cesarka, zwłaszcza więcej niż jedna, może utrudniać w przyszłości inne zabiegi operacyjne, ponieważ zmienia strukturę nacinanych tkanek i mięśni. Z kolei poród naturalny może poskutkować w przyszłości problemem nietrzymania moczu oraz niekorzystną dla pożycia seksualnego deformacją pochwy. 

 

Elżbieta Gwóźdź



Komentarze