Bunt dwulatka – jak sobie z nim radzić?

2015-05-12
Bunt dwulatka – jak sobie z nim radzić?

Każdy rodzic staje w obliczu mniej lub bardziej dającego się we znaki buntu dwulatka. Nieznośny upór, niepohamowane wybuchy gniewu – jak radzić sobie z tym trudnym okresem?

Niejeden rodzic, nie mogąc poradzić sobie z histerycznym płaczem i atakami złości swojej pociechy, po prostu odpuszcza, dając jej to, czego właśnie sobie zażyczyła. Na tym właśnie polega bunt dwulatka – malec próbuje wymusić wszystko, czego aktualnie chce, poprzez skrajne postawy emocjonalne, w tym napady wściekłości, agresywne zachowania, krzyk, płacz. Inne symptomy buntu dwulatka to notoryczne przeciwstawianie się opiekunom, chęć postawienia na swoim za wszelką cenę, ciągłe używanie słowa „nie” oraz celowe łamanie zakazów (np. ruszanie tego, czego nie może ruszać, wchodzenie tam, gdzie nie wolno, itp.). Co możemy zrobić, aby jak najbardziej złagodzić objawy zespołu buntu dwulatka i aby w przyszłości nasze własne błędy nie poskutkowały wyrobieniem w dziecku egoistycznych nawyków?

Przede wszystkim, dajmy maluchowi poczucie, że może decydować. Oczywiście tylko w niektórych, wybranych przez nas sytuacjach. Dając dziecku pole wyboru – czy woli pobawić się w domu czy wyjść na plac zabaw, czy woli zjeść serek czy banana - dajemy mu poczucie, że może samodzielnie o czymś przesądzać. Jeśli często będziemy dawać mu do zrozumienia, że może decydować, obniży to jego chęć do buntowania się. Podobnie zresztą, jeśli wyznaczymy malcowi jakiś zakres obowiązków podczas wykonywania codziennych czynności, np. sprzątanie zabawek, wkładanie ubranek do szafy, itp. Będzie to sprzyjać usamodzielnianiu się dziecka, wytwarzaniu w nim poczucia odpowiedzialności. Da mu też wielką satysfakcję, że jego pomoc była ważna. Błędem jest zaś wyręczanie we wszystkim dziecka, które sprawia, że maluch czuje, że na coraz więcej może sobie pozwolić.

Kolejna ważna rzecz to nieuleganie własnym negatywnym emocjom. W sytuacji, kiedy dziecko ogarnięte jest szaleńczym napadem złości, trudno utrzymać własne nerwy na wodzy. Jednak warto nauczyć się zachowywać stoicki spokój, pamiętajmy, że to nie wina dziecka i że jest to okres przejściowy. Nie krzyczmy na dziecko, starajmy się przemówić do niego spokojnym, ale dość stanowczym głosem. W niektórych sytuacjach najlepszym rozwiązaniem jest po prostu przeczekanie burzy emocji. Sprawdza się również odwracanie uwagi malca czymś innym, a także jak najczęstsze ustalanie zasad wspólnie z maluchem.



Komentarze